ze szkolnej ławki

dim6

Zawsze odnosiłam wrażenie, że sezon jesienno – zimowy sprzyja nauce. Sprawa jest prosta. Po pierwsze – na dworze szaro, buro i ponuro. Po drugie – szybko się ściemnia, więc częściej spędzamy czas w domu.Jak powiedziałam moim uczniom, że będąc w ich wieku uczyłam się w weekendy (planowałam cały przyszły tydzień), by było mi łatwiej przejść przez fazę kartkówek, sprawdzianów i testów, to patrzyli na mnie jakbym się co najmniej z choinki urwała! Oprócz tego w weekendy najczęściej rozgrywałyśmy mecze ‘w domu’ lub na wyjeździe, a grając w dwóch rocznikach kalendarz był bardziej napięty, ale ja i moja organizacja dawały radę na spokojnie. Nieraz ja i moje koleżanki z drużyny wyciągałyśmy lektury szkolne, książki do nauki podczas podróży to tu, to tam. Wspólnie uczyłyśmy się – trzeba było sobie stwarzać jak najprzyjemniejsze warunki do pracy 🙂 To zawsze pomagało. Zawsze znalazł się jaki specjalista od matmy, fizy, czy chemii, więc nauka w takim gronie owocowała dobrymi ocenami.

Systematyczna nauka i zdobywanie, czy zaliczanie przyjętych ‘baz’ potrafi bardzo zmotywować. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Jak rozmawiam teraz z moimi uczniami, zauważam, że często zostawiają wszystko na ostatnią chwilę, a wówczas zdają sobie sprawę, że ostatniego dnia nie są w stanie opanować wszystkiego – brak siły, zbyt duża ilość materiału zniechęca, porażka w nauce powoduje, że nic się nie chce. Najważniejsze to dobrze się zorganizować i zaplanować, co – jak – i kiedy!

dim9

Staram się o tym przypominać, ale niektórzy mimo to nie potrafią zebrać się w sobie. Muszę zatem ja im w tym pomóc – przynajmniej w zakresie mojego przedmiotu, który nie ukrywam i podkreślam to miliard razy, jest super przyjemny i super ważny (taka prawda). Może ‘muszę’ to za mocne powiedzenie, ale ujmę to w taki sposób, że chcę im proces nauki ułatwić, chociaż będzie mnie on kosztował więcej pracy.

W każdej klasie jest grupa zdolnych uczniów, ale są też Ci mnie mniej zdolni. Ci którym, albo się nie chce (i trzeba ich odpowiednio zmotywować – co jest ultratrudne) i Ci, którzy chcą, a słabo im wychodzi. W angielskiem z pewnymi sprawami jest tak, że trzeba się ich nauczyć na pamięć – i to każdy wie (chyba – mam taką nadzieję), a niektóre – typu wymowa, umiejętność odpowiedniego akcentowania niektórym sprawia megatrudnośći, a inni zaś mówią niemalże śpiewająco.

Postanowiłam, że wolę, aby co niektórzy wiedzieli ciut mniej, a porządniej, niż mają się uczyć wszystkiego (a i tak tego nie ogarną, bo NIE) i ostatecznie nie wiedzieć nic. Wspominałam Wam na Snapie, jak to zaskoczyli mnie moi uczniowie, którzy chętnie poszli na układ. Dałam im do nauki słówka – pewniaki (wypisałam je na tablicy wraz z tłumaczeniem) i obiecałam, że dam tylko TE, zaś w takim przypadku mogą otrzymać maksymalnie ocenę dostateczną. Nie ukrywam, że ekipa była zachwycona. Przyznam szczerze, że nie wierzyłam, iż wszyscy nauczą się tych słów. Dzisiaj gdybym miała na nogach sznurowane buty, to uwierzcie mi, ale sznurówki by się rozwiązały w trzy sekundy. Wszyscy, którzy podjęli sie opcji ‘na 3’ dostali 3.

I w tym momencie przyznaję – ja mam mały – duży sukces, a Oni? Mają sukces i motywację do dalszej pracy. Wiedzą, że mogą. A może któregoś razu jak dostaną tych trójek kilka, to zechcą napisać na ocenę wyżej? Jeszcze bardziej mnie cieszy fakt, że im się chcę.

Ta szkolna historia może stanowić przenośnię dla każdego z Was. Małymi łyżeczkami, a osiągniecie, to co chcecie – z uśmiechem na twarzy i motywacją do dalszej pracy 🙂

dim7

dim8

dim5

dim4

dim3

dim2

dim1

dim12

dim11

dim10

KURTKA / JACKET – DIVERSE tutaj

CZAPKA / HAT – DIVERSE

SZAL / SCARF – DIVERSE

KOSZULA / SHIRT – DIVERSE tutaj

BUTY / BOOTS – RYŁKO

TOREBKA / BAG – ZARA