Nie taki dinozaur z tego belfra!

mot6

Nauczyciel jest czasami traktowany jak dinozaur – dosłownie.

Wspominam jeszcze słowa mojego ucznia, powszechnie znanego w szkolnych murach jako urwisa, kiedy wyznał mi, że długi czas wierzył w to, iż nauczyciele po prostu mieszkają w szkole, myją się w szkolnych toaletach i jedzą wszystkie posiłki w szkolnej stołówce. Są tam zawsze.

Aż nadszedł moment, kiedy zrozumiał, że tak nie jest. (trochę mu to zajęło 🙂

Ej, my też jesteśmy normalni – robimy zakupy, spotykamy się ze znajomymi, chodzimy na siłownię i basen, jeździmy na wakacje, co czasem również wzbudza zainteresowanie. Nie raz uczniowie ze zdziwieniem pytali, czy to JA biegłam wczoraj wieczorem niedaleko ich podwórka i czy byłam z mężem na meczu piłki ręcznej. (Taaaak, biegłam. Taaaaak, byłam. Tak to ja). Chociaż jak sama sięgnę pamięcią, to nauczyciel zawsze wzbudzał autorytet i zobaczyć go w innych okolicznościach niż szkolne mury to było wydarzenie i wtedy łokieć lądował pod żebrem mamy – Mamuś, to moja Pani od bioli. Zobacz, ta blondynka, co sięga po jabłko. Też tak robiłaś?

Jak dziś pamiętam swój pierwszy dzień w pracy ‘po drugiej stronie’. Pracuję w szkole, do której sama uczęszczałam, zatem jak weszłam do pokoju nauczycielskiego odniosłam wrażenie, że czas stanął w miejscu. Moje nauczycielki nic a nic nie postarzały się, a niektóre wyglądały nawet lepiej niż ostatnio jak je widziałam. Zdałam sobie sprawę, że ten zawód to jakaś niesamowita kapsuła czasu – młodzież, która jest z Tobą na co dzień nie pozwala Ci się zestarzeć. Jak dla mnie bomba! To działa jak eliksir młodości. Póki co działa – przynajmniej w moim przypadku 🙂 W gruncie rzeczy dzięki nim dowiedziałam się o Instagramie i Snapchacie!

mot10

Podobnie z ubiorem. Nie tylko wyciągnięte golfy i suknie po kostki – wspomnienia mojego taty (hahah!) Ostatnio moja przyjaciółka (nauczycielka) opowiedziała mi jak to kosmetyczka zapytała ją – czy ona – jako nauczyciel może mieć pomalowane paznokcie? (!!!) Hmm. A Wy jak sądzicie? Ja mam – łał!

Tak naprawdę nie mamy ustalonego dress codu, choć wiadomo, że z gołym brzuchem, czy ogromnym dekoltem nikt nie biega. Sama natomiast pamiętam swojego nauczyciela z liceum, (dzięki któremu podjęłam decyzję o studiowaniu filologii angielskiej), który przychodził do nas w dżinkach lub bojówkach i swoich ulubionych ti-szertach z logo AC/DC lub Pink Floyd. Taki miał styl i taki był – po prostu, a my do tej pory wspominamy go jako wspaniałego wykładowcę.

Ja uwielbiam szaleć z kolorami nawet w pracy, zawsze to wzbudza uśmiech na twarzach uczniów i nie tylko. Co do jeansów z dziurami w pracy jeszcze się nie odważyłam, ale nie sądzę, że powinno to budzić niesmak, skoro można je spotkać na porządku dziennym na ulicach naszych miast. Są nauczyciele z dredami, tatuażami, w trampkach, w szpilkach, różni. Wierzę, że każdy jest w szkole z powołania i chce siać ziarno jak ja – życzcie nam wszystkim powodzenia 🙂

A na koniec, chciałam się z Wami podzielić dla mnie bardzo ważną informacją – jednak będę wychowawcą. A rocznik, który do nas przychodzi – to już ostatni rocznik gimnazjum. Szkoda, bo sama jestem ‚gimbusem’.

Organizacja to jedna z moich charakterystycznych cech, więc niech moc będzie ze mną 🙂

mot2

mot4

mot5

mot1

mot8mot9

mot11

mot13

mot12

MARYNARKA i SPODNIE / JACKET & TROUSERS – MOHITO

TOREBKA / BAG – TOUS

BUTY / SHOES – CZASNABUTY.PL podobne tutaj

 

Comments

comments