Wakacje

Hello w ten piękny dzień!

Piękny dzień, bo dzień wakacji – co prawda ja już dłuższy czas ‚wakacyjnie’, ale obowiązków jakby więcej. Na 26 czerwca czekała masa dzieciaków, młodzieży i nauczycieli. Studenci różnie kończą rok akademicki, ponieważ są ograniczeni sesją – ale podejrzewam, że co niektórzy już delektują się pierwszymi chwilami wolności. W końcu można odpocząć, zrelaksować się i zacząć ładowanie akumulatorów na nowy rok szkolny. Każdy z nas pamięta jak był uczniem i każdy z nas odliczał dni do wakacji – do ‚nicnierobienia’, bimbania, leniuchowania, czerpania radości z pięknej wakacyjnej pogody.

Ja chociaż zawsze byłam pilną uczennicą również oczekiwałam wakacji, by po ludzku odpocząć. Nauka nauką, ale czas na zabawę też musi być – by się najzwyczajniej w świecie ‚odmóżdżyć’, przestać myśleć o sprawdzianach, kartkówkach, zaliczeniach, poprawkach, terminach bądź innych stresogennych sytuacjach.

Ja jako nauczyciel szczególnie czekałam na wakacje. Kiedy stanęłam po drugiej stronie klasy zdałam sobie sprawę jaki niełatwy kawałek chleba sobie wybrałam. Nauczycielką chciałam zostać od kiedy sięgam pamięcią – zabawy w szkołę to myślę już standard wśród dzieciaków – a mi ta zabawa spodobała się na serio. Poszłam za ciosem – klasa lingwistyczna, studia – filologia angielska i w wieku 22 lat zaczęłam pracę w szkole – w szkole, do której sama uczęszczałam. Było mi teoretycznie łatwiej, ponieważ znałam teren, każdy kąt i zakamarek – a że szkoła ogromna, to od początku było mi łatwiej po niej się poruszać. W pokoju nauczycielskim mnóstwo znajomych i życzliwych twarzy – co też ułatwiło start. Pierwsze lekcje – w porządku – w końcu robiłam to, co zawsze chciałam robić, chociaż ogarnięcie się też chwilę zajęło.

Większość ludzi postrzega nas nauczycieli przez pryzmat 2miesięcznych wakacji i ferii zimowych- a według mnie to bardzo niesprawiedliwe – spora większość nie zdaje sobie sprawy ile stoi ukrytej, mrówczej pracy poza lekcjami.

Szkoła to nie tylko prowadzenie lekcji – to współpraca z uczniami, z rodzicami, dbanie o potrzeby podopiecznych, reagowanie na problemy, pomaganie im, wysłuchanie i wsparcie w trudnych chwilach. Prowadzenie dziennika – teraz jest już ciut lepiej, ponieważ większość szkół używa dziennika elektronicznego – a gro rodziców dostaje smsem  informacje o ocenach swoich pociech 🙂 Wywiadówki, konsultacje z rodzicami, zajęcia wyrównawcze, koła zainteresowań, rady pedagogiczne, spotkania w zespołach przedmiotowych i nikomu nieznane godziny spędzone nad sprawdzaniem w moim przypadku kartkówek, sprawdzianów, prac klasowych, próbnych testów gimnazjalnych. Czas poświęcony w domu na sprawdzanie – pamiętam ile razy zasiadałam do korekt prac po ogarnięciu swojej chałupki i swoich prac domowych – zaczynałam sprawdzanie o 21 a kończyłam o 1 w nocy. Nie piszę tego, by narzekać lub wylewać swoje frustracje – wybrałam taki zawód i wiedziałam, co mnie czeka – chce pokazać ile pracy mają nauczyciele poza widzianymi przez wszystkich wakacjami i feriami. Chciałabym, aby to było docenione – ten dwumiesięczny odpoczynek jest w jakimś celu. Pomijam fakt, że zamykanie dziennika i ogarnięcie wszystkich dokumentów ciągnie się jeszcze dniami po zakończeniu roku szkolnego a i powrót do pracy w celu przygotowań do nowego roku szkolnego zaczyna się w już w sierpniu.

Ktoś może zadać pytanie – po co robisz sprawdziany? Taka praca, by sprawdzać uczniów wiedzę partiami – studenci wiedzą jak ciężko jest opanować materiał z całego pół roku i wielu z nich powie, jak to fajnie było w liceum, gimnazjum i szkole podstawowej. Systematyczna nauka – regularne sprawdzanie wiedzy uczniów lepiej procentuje na przyszłość. jedni robią ich mnie – inni więcej – w zależności od potrzeb – nauka języka nie jest łatwa i wymaga konsekwencji i systematyczności. Owszem, należy pamiętać o fakcie, że nie wszyscy są alfą i omegą, ale przy odrobinie wyrozumiałości i dobrej chęci każdy uczeń jest w stanie osiągnąć tyle, na ile go stać – przy obustronnej współpracy można na koniec zebrać satysfakcjonujące owoce swojej pracy.

To tak bardzo cieszy jak można obserwować postępy swoich uczniów – wtedy jest takie poczucie spełnionej misji – że dzięki mnie komuś zachciało się uczyć, starać, poprawiać oceny – to wspaniała motywacja do pracy 🙂 Kiedy nadchodzi koniec roku szkolnego odczuwam ulgę, że już koniec i odpocznę, a z drugiej strony żal, że odchodzą uczniowie, których się polubiło, z którymi spędzało się tyle czasu, którym się pomogło, którzy mnie wzbogacili w nowe doświadczenia.

Sama wiem, jak niełatwo jest wychowywać swoje dzieci – zawsze chcemy jak najlepiej – a wychodzi różnie. Wyobraźcie sobie, jak trudno jest uczyć i wychowywać czyjeś dzieci. Wierzę jednak, że można być wymagającym, a życzliwym belfrem – ja jestem na początku drogi i każdy dzień w szkole uczy mnie czegoś nowego. Ja ładuje akumulatory na wrzesień 2016.

Moja Pola we wrześniu zostanie Przedszkolakiem – powoli przygotowuję się do roli mamy Przedszkolaka – co ciekawsze będą ją tam sama uczyć angielskiego 🙂 Przed nami kolejne nowe wspólne chwile.

Życzę wszystkim udanych i wspaniałych wakacji 🙂

FullSizeRender []

Chciałabym Was prosić o wsparcie pomocą finansową koleżanki mojej byłej uczennicy. Dziewczynka jest ciężko chora na nowotwór całego układu chłonnego typu B. Liczy się każda złotówka  – jedna ampułka leku, który potrzebuje kosztuje 4900 zł. 

tutaj link: https://zrzutka.pl/kngy87

Liczę na Was :*

Comments

comments

Comments (3)

  • Avatar

    Asia

    Kończę właśnie pierwszy rok pedagogiki opiekuńczo – wychowawczej, tak jak Pani od zawsze chciałam być nauczycielem. Cieszę się, że czytając Pani bloga mogłam znaleźć tu kilka słów o moim przyszłym zawodzie – i zgadzam się – praca w szkole to nie tylko długie wakacje, ferie i święta, to branie odpowiedzialności za wychowanie drugiego człowieka, milion obowiązków i nocy spędzonych nad zeszytami uczniów. Ale i satysfakcja, że robi się coś, dla kogoś z pasją i oddaniem. Serdecznie pozdrawiam Pani Maju i życzę udanych wakacji! 🙂

    Reply

  • Avatar

    Asia

    Kończę właśnie pierwszy rok pedagogiki opiekuńczo – wychowawczej, tak jak Pani od zawsze chciałam być nauczycielem. Cieszę się, że czytając Pani bloga mogłam znaleźć tu kilka słów o moim przyszłym zawodzie – i zgadzam się – praca w szkole to nie tylko długie wakacje, ferie i święta, to branie odpowiedzialności za wychowanie drugiego człowieka, milion obowiązków i nocy spędzonych nad zeszytami uczniów. Ale i satysfakcja, że robi się coś, dla kogoś z pasją i oddaniem. Serdecznie pozdrawiam Pani Maju i życzę udanych wakacji oraz wielu sukcesów w pracy zawodowej! 🙂

    Reply

  • Avatar

    Kasia

    Coś mi się wydaje, że jesteś świetną nauczycielką :). Wnioskuję zarówno po tym wpisie, jak i po zdjęciach na instagramie :D.
    Właśnie skończyłam drugi rok anglistyki, także coś nas łączy. Ale tym, co nas dzieli jest specjalizacja – ja jestem na translatoryce. Nie widziałabym siebie w roli nauczycielki, chociaż jak tak czytam Twój post to zaczynam myśleć, że faktycznie ta praca może być fajna ;).

    Reply

Leave a comment