Nasze M4

#love

W końcu!

Już coraz bliżej, nadal nie mogę uwierzyć, że za miesiąc o tej porze będę siedziała na kanapie w naszym mieszkaniu, piła herbatkę lub kawę. Zdaję sobie sprawę, że nie będzie aż tyle luzu – hihi, będzie trzeba wszystko uporządkować, ułożyć, skręcić. Jednak świadomość, że jest już kuchnia i łazienka pozwala spać na przysłowiowej ‚glebie’.

Tak jak Wam mówiłam wcześniej mieszkanie miało być trzypokojowe, ale w międzyczasie nastąpiły małe zmiany i będziemy mieszkać na ciut większej przestrzeni. To jest dla nas cudowna wiadomość, ponieważ każdy z nas będzie miał swój własny kąt.

Projektowanie wnętrza to nie lada wyzwanie. Przyznam się bez bicia, że sama z Bartkiem nie dalibyśmy rady. Nie mamy o tym zielonego pojęcia. Druga sprawa jest taka, że mi za dużo rzeczy się podoba, najchętniej zmieniałabym wnętrze co pół roku, ale niestety tak się nie da. Urządzenie mieszkania, czy domu to duży koszt i ważna jest każda wydana złotówka. Chcemy te pieniądze wydać mądrze i niczego nie żałować – dlatego najdłużej zeszło nam z łazienką. Okazała się ona najtrudniejszym orzechem do zgryzienia, a to wszystko przez wybór płytek – ale o tym w oddzielnym poście.

Tutaj pokaże Wam jak nasze mieszkanie miało wyglądać na początku. Pamiętam jak Karinka (Karina Zając Lemoniada Studio Design) powiedziała: „Majeczka jak na Ciebie patrzę, to ja widzę wnętrze ze sztukaterią, delikatnie w stylu angielskim” Będzie więc sztukateria, ponieważ ogromnie mi się podoba we wnętrzach i chciałabym mieć ją u siebie. Będzie ona zdobić jedną ścianę w salonie i jej elementy będzie można znaleźć w przedpokoju.

W całości mieszkania pomogła mi Martynka Matuszak z HOMEBYMARTYNA

Salon z kuchnią

Z Martyną kontaktowałam się mailowo i podsyłałam jej, co mi się we wnętrzach podoba, a ona wychodziła na przeciw moim oczekiwaniom podsuwając ciekawe rozwiązania. Zależy nam na harmonijnym, eleganckim, a zarazem ‚ciepłym’ charakterze mieszkania, gdzie nie ma jednego koloru dominującego – białego lub szarego. W tym kolorowym szaleństwie, a wiecie jak barwna jestem w stylizacjach chcemy, by panowała harmonia, radość, byśmy czuli się tu po prostu szczęśliwi.

Sypialnia

Sypialnia miała bardzo ciekawe rozwiązanie z drzwiami w ścianie (to była propozycja Karinki) i wejście do niej było od strony salonu, by móc zagospodarować ścianę na szafę. To ciekawe rozwiązanie dla osób, które mają małe pomieszczenia, a zależy im na mądrej organizacji wnętrza.

Martyna przygotowała dla nas jeszcze projekt łazienki, a wszystko później było do zmiany! Teraz nasze mieszkanie wygląda zupełnie inaczej. Łazienka nie należy do największych, więc trzeba mądrze zagospodarować każdy centymetr 🙂

Martyna przygotowała nam po raz kolejny wizualizację NOWEGO SALONU Z KUCHNIĄ w nowym mieszkaniu na trzecim piętrze. Wizualizacja pozwoliła wyobrazić nam jak to będzie razem wyglądać. Niemniej jednak chciałam Wam powiedzieć, że nasze mieszkanie nie będzie wierna kopią ostatecznego projektu. Sami nanieśliśmy poprawki, zmieniliśmy kolor sofy, krzesła będą także inne niż w projekcie. Sporo rzeczy ustalamy na bieżąco z naszym fachowcem Arturem, tu mam na myśli sprawy typowo wykończeniowe.

Salon z kuchnią w naszym docelowym mieszkaniu

Martynka zamieniła nam jeszcze lustro na ścianie na sztukaterię i mamy upragnioną wyspę w przestrzeni kuchennej. Nie jest jakaś ogromna, ale jest i baaaardzo mnie to cieszy. Meble w kuchni (od początku zabudową kuchenną zajmuje się DOBRY PROJEKT KWIDZYN) będą zabudowane pod sam sufit, lodówka (różowa) zajmie bardziej widoczne miejsce. Narożnik ostatecznie wybrałam w innym kolorze, a w jakim dowiecie się niebawem. Kuchnia pozostanie w kolorach bieli, granatu, różu i złota.

Płyta przeniesiona została do tyłu, wyspa pozostanie ‚pusta’.

Ostatni, najbardziej problemowy punkt to łazienka. Martynka przygotowała nam wizualizację, my jednak wybraliśmy inne płytki. Będzie mozaika w tych samych miejscach, co na zdjęciach. Po naprawdę bardzo długich poszukiwaniach (!) w doborze płytek pomogła mi moja koleżanka z lat młodości Agnieszka Błochowiak (Moa Design). Ostatecznie padło na połączenie hiszpańskich płytek z płytkami polskiego producenta Tubądzin. Marzyłam o złotej armaturze, ale czas oczekiwania na wybrany przeze mnie kolor marki Grohe (a na niej nam zależy ze względu na niezawodność podtynkowych baterii) to 6-8 miesięcy. Na razie łazienkę będzie zdobić chromowana armatura.

Płytki na ścianie – Vives

Niebawem kolejne inspiracje 🙂

Comments

comments