Sposób na jesienne popołudnia i wieczory

22 listopada 2016

hh2-1

Przyznam szczerze, że od kiedy jest się mamą, potrójnie doceniam chwile, kiedy mogę odpocząć dłuższy moment, nalać wody do wanny i leżeć bez obaw, że nie zdążę, że zapomnę, a jeszcze to, a może tamto. Coraz częściej dbamy o siebie i o to, co i jak jemy. Odnoszę wrażenie, że wówczas lepiej funkcjonuję, choć odczuwam już brak rytuału biegowego. Prawda jest taka, że pogoda mnie trochę zniechęciła, ale mam nadzieję, że uda mi się jeszcze powrócić do formy. W zdrowym ciele, zdrowy duch!

Tymczasem tak jak już wspominałam z sezonie jesienno – zimowych szczególnie dbam też o swoje ciało. Zdrowsza żywność to i naturalne kosmetyki. Figowe, imbirowe, miodowe, a może waniliowe? Często z przyzwyczajenia sięgamy po te same mydła i balsamy i ja też wpadłam tutaj w rutynę. Przywykłam do pewnych kosmetyków i już. Zatem uznałam, że poszukam produktów możliwie naturalnych (już jestem fanką oleju kokosowego w każdej postaci) o niskim stopniu przetworzenia. A już najbardziej uwielbiam piękne zapachy! Szczególnie te, które potrafią długi czas utrzymywać się na skórze. Moje mydło imbirowe ma tak przecudny zapach, że od razu spodobało się Poli. Balsam wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia tłustych plam i śladów. Mi osobiście bardziej przypadł do gustu zapach świeżego imbiru i drzewa sandałowego.

MYDŁO 20,90 zł tutaj (Hania.com.pl)

BALSAM 39 zł tutaj

hh9-1

hh6-1

hh8-1

hh1

 

Jeśli lubicie peelingi i potrzebujecie bomby zapachowej, to do tej pory nie spotkałam się z piękniejszym zapachem jak Rituals Himalaya Scrub tutaj:)  Peeling ma jakby troszkę działanie chłodzące, co w moim przypadku wydaje się przyjemne, a co najważniejsze odżywcze dla skóry! Liczę na to, że po częstym stosowaniu moja skóra nie będzie już taka sucha.

hh5-1

hh4

 

Największą frajdę sprawiają mi maseczki. Aplikuje się je dość ciekawie – mają otwory na oczy, nos i usta. Zawsze nakładam na oczyszczoną już twarz. Jak Polcia zobaczyła mnie pierwszy raz w masce nazwała mnie „Banditosem” – coś w tym jest (ma się ten urok, haha!). Maseczki są bardzo, ale to bardzo nawilżone, nakłada się je w minutkę i od razu można poczuć efekt schłodzenia. Dosłownie czuć jak robi się chłodno na twarzy. Maseczkę trzymam około 10-15 minut w trakcie kąpieli lub za dnia przy codziennych zadaniach perfekcyjnej Pani Domu. Nadmiar maseczki wklepuję w skórę. Dobrze jest zaplanować sobie dni bez makijażu, aby skóra na twarzy odpoczęła od naszych ‚upiększaczy’.

hh11-1

MASKA 9,50 zł 

Każda maseczka ( tutaj ) ma wpływ na zupełnie coś innego, więc warto zastanowić się, na czym nam zależy – na rozświetleniu, nawilżeniu, czy odżywieniu. Ja je uwielbiam i mam zamiar stosować je regularnie raz w tygodniu. Ostatnio stosowałam tą z wyciągiem ze śluzu ślimaka – brzmi egzotycznie :)

hh12

hh13

hh14-1

hh15

hh16

hh7

Do następnego!

Comments

comments